Ostatni miesiąc... LIPIEC

07:45 Anna od inspiracji do realizacji 7 Comments



Cześć :)
Początek lipca był dla mnie jeszcze nerwowy. Wypiłam sporą ilość kawy (co i tak nic nie dawało... no chyba, że przyjemność z picia), zajadałam kaliskie andruty i przygotowywałam się do ostatniego (mam nadzieję) egzaminu. Obrona magistra przebiegła pomyślnie. Nie obyło się bez stresu ale mam to za sobą! Koniec koniec koniec. Nigdy więcej studiów ;)



Czas jaki poświęcałam na naukę mogłam teraz spędzić w bardziej przyjemny sposób ;)  Spotkania z moją przyjaciółką i jej synkiem Stasiem to dla mnie zawsze najlepsze rozpoczęcie weekendu. 
W lipcu wybraliśmy się też na Gran Turismo na poznański tor wyścigowy. Nie jestem fanką motoryzacji ale każde miejsce jest dobre by spotkać się z przyjaciółmi. Podczas tego wydarzenia spróbowałam słynnych hot-dogów Magdy Gessler - ohyda! Za to lody i sam pojazd "Lody naturalne" bardzo mi się podobał.



Najlepszym miejscem do spotkań były plenery. Nawet te nam najbliższe czyli ogród. Uwielbiam przyjmować gości w altanie i cieszyć się piękną pogodą. W lipcu byłam też na pięknej ceremonii ślubnej w parku w Gutowie. 



Pozostając w klimatach ślubu to muszę Wam się przyznać, że mam wrażenie, że nie zdążymy wszystkiego przygotować do wesela. Lista must to do jest taka długa a czasu coraz mniej. Na dniach postaram się dodać ostatni wpis DIY przed weselem. Pozostałe muszą poczekać, żebym mogła pokazać Wam zdjęcia z realizacji :)
M zamówił sobie drewnianą muchę od The Bow Bow Ties - jest piękna, starannie wykonana i leciutka jak piórko :)
Moje buty do ślubu (dostępne TUTAJ) nie pozostawiają mi nadziei na przetańczenie całej nocy dlatego kupiłam drugie wygodne buty za niecałe 50 zł :D



Ahhh zapomniałabym wspomnieć o naszym tymczasowym salonie. Udało nam się zagospodarować kawałek pokoju na "salon". Może to za dużo powiedziane bo stoi w nim kanapa, stolik i fotel ale po powrocie z gonitwy przedślubnej miło było wygodnie usiąść. 



Na koniec moje ukochane polne kwiatki ;) A tak powąznie to zobaczcie jak pięknie kwitł rozwar. Zebrałam też pierwszy bukiet lawendy - chyba ostatni bo wyjątkowo słabo rośnie w tym roku :(



Tak minął lipiec. Działo się sporo jednak to nic w porównaniu do sierpnia.Już nie mogę się doczekać kolejnego wpisu z cyklu "ostatni miesiąc".

pozdrawiam Anna


7 komentarzy:

  1. Gratulacje obrony :) Przyznam, że zazdroszczę, bo moja ciągle przede mną ;-) Mucha jest genialna! Idealnie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Powodzenia (PS to tylko formalność - teraz już mogę tak powiedzieć ;) ale przed mega stres) :D

      Usuń
  2. Gratulacje obrony pracy! i powdzenia w ostatnich przygotowaniach do ślubu
    Jeśli w natłoku zajęć znajdziesz chwilkę,to zapraszam na Pomysł na balkon z tulipanowcem - Link Party

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję obrony! ja ciągle walczę z pisaniem pracy, ale mam nadzieję, że niedługo tez będę miała to z głowy. Piękne kwiatki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje,pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. raz jeszcze gratuluję obrony. to jest coś. ale zobaczysz, jeszcze zatęsknisz do nauki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, przypomniały mi się moje wielomiesięczne stresy przed egzaminem specjalizacyjnym :) Ale najważniejsze w słabym czasie jest to, że mija :) Gratulacje! Teraz czas na zasłużony odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń