Ostatni miesiąc... Luty

12:47 Anna 8 Comments



Dzień dobry :)

Miesiąc za miesiącem i mamy już marzec! Zaczął się on  bardzo przyjemnie gdyż moja siostra przyleciała do Polski na kilka dni :) Co jednak w minionym miesiącu? 

Luty mimo niewielu dni był dla nas przełomowy jeśli chodzi o remont. Możemy w pełni korzystać z naszej części domu :) Pod poniższymi linkami możecie zobaczyć salon po remoncie i nasz kominek: 

SALON TUŻ PO REMONCIE 

PROSTY KOMINEK W SALONIE


____________________________________



KSIĄŻKA MIESIĄCA

„Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia” wyd. MUZA


W lutym sięgnęłam po książkę, która zachęciła mnie już samą okładką. Mówią, że nie oceniamy książki po okładce ale kto nie chciałby poznać sekretu na długowieczność? 


Autorzy książki „Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia”, Héctor García (Kirai) i Francesc Miralles, po swojej podróży na Okinawę uzmysłowili sobie, że do tej pory nie napisano nic o filozofii ikigai z punktu widzenia psychologii popularnonaukowej. Przenieśli zatem ją na grunt zachodni pokazując sekrety zdrowego i szczęśliwego życia japońskich stulatków. 


W swojej książce stopniowo wprowadzają czytelnika w świat ikigai. Przedstawiają ogólną filozofię, sposoby na walkę ze starzeniem się, prezentują wybrane historie najstarszych ludzi na świecie, którzy zdradzają nam tajniki ich diety, aktywności, zainteresowań czyli ikigai, które nadają sens ich życiu. 


Książka w prosty i przyjemny sposób daje nam wskazówki jak żyć pełnią życia i z optymizmem. IKIGAI można przetłumaczyć jako "szczęście płynące z bycia stale zajętym". Ikigai to cel, który sobie wyznaczamy i do niego dążymy.


Książka jest dostępna tutaj - 1, 2, 3


____________________________________


Od kilku miesięcy mam bardzo dużo czasu dla siebie. Staram się spędzać go w sposób przyjemny ale tak by nie czuć, że coś mnie omija. W pierwszych miesiącach ciąży czułam się kiepsko i miałam wrażenie, że jestem jakby wyłączona. Wkurzało mnie nawet to, że nie mogę umyć okna! :D Może to głupie bo wiadomo, że jest to stan wyjątkowy i powinno się odpoczywać i dbać o siebie. Na szczęście gdy tylko zaczął się drugi trymestr mdłości ustały a ja poczułam się jakbym nie była w ciąży... pomijając zauważalny już brzuch :D Cały czas nie uczestniczę w cięższych pracach domowych (takich jak mycie okien) ale czuję się już NORMALNIE. 




____________________________________


W lutym razem z przyjaciółkami zorganizowałyśmy Baby Shower dla Asi, która oczekuje Natana. Uwielbiamy takie babskie spotkania i każda okazja jest dobra by się spotkać :) Bociankowe to dodatkowo pretekst do przygotowania dekoracji i zjedzenia tortu ;) Znamy się z Asią od kilku lat i nigdy nie przypuszczałam, że będziemy w ciąży w tym samym czasie :D



___________________



Tak właśnie minął luty :) Co przyniesie marzec?


8 komentarzy:

  1. Piękne brzuszki :) uwielbiam kobiety w ciąży ,byłam trzy razy ale nadal wyobrażam sobie ,że każda kobieta w ciąży to stan bardzo wyjątkowy.Duuuuużo zdrówka dla maleństw i ich mam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy byłam w ciąży z drugą córką to pierwsze trzy miesiące były dla mnie dramatem. Pamiętam jak na czworakach szłam do kuchni i robiłam starszej kaszkę. Później siedząc i naprzemiennie leżąc ja karmiłam. Tak się meczyłam, że miałam dość wszystkiego. W dwóch następnych trymestrach czułam się wyśmienicie. Malowałam ściany, kładłam tapetę. Miałam mnóstwo sił. I Tobie tego życzę , aby ciąża niosła ze sobą wiele szczęścia, spokoju i radosnego oczekiwania na maleństwo :). Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście pierwszy trymestr już za mną i teraz mam zdecydowanie więcej sił i energii do działania :)
      Dziękuję!

      Usuń
  3. Ale ładnie Ci w tym brzuszku:) Pięknie się urządzacie, bardzo podoba mi się kominek, zresztą cały salon jest ładnie urządzony.
    Zatem udanego i wiosennego marca życzę:)
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Brzuszek rośnie i rośnie :D

      Usuń
  4. Piękny brzusio;)Drugi trymestr jest najfajniejszy, bo można cieszyć się już brzusiem i kopniakami,a z drugiej strony nie jest jeszcze tak ciężko. Moja apliakcja na telefonie pokazuje mi dokladnie 60 dni do dnia porodu i powiem Ci,że są dni, że ledwo się kulam;)Ale i tak kocham ten stan;)Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze 136 dni :)
      Zdrowia dla Was i powodzenia za 60 dni :)

      Usuń